- Ubrała się jak twoje damy. Mówiła, że przyjechała z Simone. Upierała się, że musi wyjść, to .
Ale okazało się, że to tylko namiastka, że to tylko on się z nią drażni. Nigdy już nie doświadczy życia, nie będzie z Adamem. Wiedziała to od samego początku. A jednak się w nim zakochała. Chciała uwierzyć, że miłość pokona wszelkie przeszkody, że jest święta, jak powtarzała Vanda.. - Dobrze wiesz, dlaczego - warknęła Blair. Ze złością grzebała w szafie z ciemnego orzecha, gdzie Annabella, gospodyni Baileya Wintera, powiesiła zapakowane w pokrowce ubrania dziewczyn. - Przysięgam, że jedna z tych pieprzonych dziewczyn wzięła moją cholerną sukienkę bez pleców Dolce. Tę z dziurkami. Nigdzie nie mogę jej znaleźć.. Samym środkiem, bo samochody jeszcze się nie obudziły. Patrzyła w okna i widziała gęste marszczone. - O, kurczę, ale paskudny.. - Będę musiał zabrać kosiarkę ze słońca, bo inaczej może wybuchnąć. Nie chcemy tu żadnego pożaru.. - Błędów! - zawołałam. - Posłuchaj, Ivy. Jestem cholernie dobrą agentką.. Glenn? - pomyślałam. Przypomniałam sobie zniknię¬cie naszego ketchupu i elementy łamigłówki wskoczyły na swoje miejsca.. Zaniosła się zdławionym śmiechem, rozbawiona sugestią, że wampir może mieć coś takiego jak honor i jeszcze przysięgać na niego. Ale Lucan pozostał poważny. Może oszalała, ponieważ im dłużej patrzył na nią tymi srebrzystymi oczami, tym większe miała wątpliwości.. - Uwielbiam zapach napalmu o poranku - rzucił Simon, wymachując widelcem do grilla. - Pachnie. Zmieniła pozycję; niczym przemieszczający się pył płyn¬nym ruchem oparła się łokciem o blat i wysunęła biodro do przodu. Nieruchoma jak głaz, powiodła wzrokiem po sylwetce Glenna i zatrzymała go na oczach mężczyzny. Pochyliła głowę ze zmysłową powolnością i spoglądała na Glenna spod równo przyciętej grzywki. Dopiero wtedy powoli, z rozmysłem zaczerpnęła tchu. Jej długie, blade pałce muskały głęboki dekolt jej elastycznej koszuli wsu¬niętej do skórzanych spodni..